Tajna broń Sowietów, która rośnie w Tatrach - Arktyczny korzeń Wikingów

310 Views 0 comments Posted By: Gabriela Fiedor In: Adaptogeny
Tajna broń Sowietów, która rośnie w Tatrach - Arktyczny korzeń Wikingów

Arktyczny korzeń Wikingów, adaptogen sowieckich kosmonautów i nadzieja współczesnej psychiatrii

Różeniec Górski

Rhodiola rosea

Arktyczny korzeń Wikingów, adaptogen sowieckich kosmonautów i nadzieja współczesnej psychiatrii

Rok 1969. W głębinach sowieckich laboratoriów, prowadzonych pod nadzorem KGB i Akademii Nauk ZSRR, trwają badania objęte najwyższą klauzulą tajności. Ich cel jest prosty i brutalny zarazem: znaleźć substancję, która uczyni z radzieckich żołnierzy, pilotów i kosmonautów ludzi odpornych na wyczerpanie, ze stalowymi nerwami i umysłami pracującymi jak precyzyjne instrumenty nawet w ekstremalnych warunkach. Zachodnie służby wywiadowcze dowiadują się o tym programie dopiero po rozpadzie ZSRR. Odpowiedzią okazuje się niepozorna roślinka z arktycznych, skalistych zboczy -- różeniec górski.

Rhodiola rosea przez dziesięciolecia oficjalnie nie istniała dla zachodniej nauki -- nie dlatego, że jej nie znano, lecz dlatego, że Sowieci skrzętnie ukrywali wyniki swoich badań. Ponad 180 opublikowanych po rosyjsku studiów klinicznych, tysiące przebadanych pacjentów, dekady eksperymentów -- wszystko to ujrzało światło dzienne dopiero w latach 90. Zachodnia farmakologia musiała na nowo odkryć coś, co na Wschodzie było tajemnicą państwową od pokolenia.

Roślina z krańca świata -- botaniczny portret

Różeniec górski należy do rodziny gruboszowatych (Crassulaceae) i jest absolutną mistrzynią przetrwania. Rośnie na wysokości od 1500 do 5000 metrów n.p.m. -- na Syberii, Skandynawii, Islandii, w Alpach, Karpatach i na Alasce. Znosi temperatury od minus czterdziestu do plus czterdziestu stopni Celsjusza, radzi sobie ze skrajnym niedoborem wody, gwałtownym nasłonecznieniem i wiatrem, który obnaży każdą słabość większego organizmu. Jej korzeń -- gruby, mięsisty, pokryty różowawą lub brunatną korą -- po przecięciu wydziela delikatny, kwiatowy zapach przypominający różę. Stąd polska nazwa: różeniec górski.

Roślina jest dwupienna -- osobne okazy wydają kwiaty męskie i żeńskie, zazwyczaj żółte lub kremowe, zebrane w gęstych baldachogronach. Może żyć kilkadziesiąt lat, powoli akumulując w korzeniu bogactwo aktywnych związków chemicznych. W polskich Tatrach i Sudetach można ją jeszcze spotkać, ale jest ściśle chroniona jako gatunek zagrożony wyginięciem. Korzenie trafiające do preparatów farmaceutycznych pochodzą wyłącznie z kontrolowanych upraw na Syberii, w Skandynawii i Chinach.

Wikingowie, Czyngis-chan i Lapończycy -- historia długa jak arktyczna noc

Historia stosowania różeńca jest imponująca nie tylko długością, ale i różnorodnością kultur, które po niego sięgały. Wikingowie -- według nordyckich sag -- gotowali wywar z korzenia różeńca przed długimi morskimi wyprawami, wierząc, że wzmacnia siłę i wytrzymałość wojowników. Chińskie cesarstwo dynastii Tang wysyłało specjalne ekspedycje na Syberię, aby zdobyć korzeń zwany hong jing tian -- czerwone złoto. Mongolscy wojownicy Czyngis-chana mieli pić napary z różeńca przed bitwami, a tybetańscy mnisi stosowali go do długotrwałych medytacji na wysokogórskich przełęczach.

W Skandynawii tradycja jest udokumentowana od XVI wieku. Olaus Magnus -- szwedzki arcybiskup i kronikarz -- opisał w 1555 roku różeniec jako roślinę stosowaną przez lapońskich myśliwych do zwiększenia wytrzymałości podczas długotrwałych polowań. W Islandii trafił do farmakopei już w XII wieku, a w Grenlandii tradycja jego stosowania przetrwała do dziś. To jeden z niewielu przypadków w botanice, gdy roślina niezależnie od siebie odkryta została przez wiele odległych cywilizacji jako środek wzmacniający -- zanim słowo adaptogen zostało w ogóle wymyślone.

Sowiecka tajemnica -- adaptogen i zimna wojna

Słowo adaptogen zostało ukute w 1947 roku przez radzieckiego farmakologa Nikołaja Łazarewa, który szukał substancji zwiększających -- jak pisał -- "nieswoistą odporność organizmu na stres". Jego uczeń, Izrail Brekhman, przez kilkadziesiąt lat badał setki roślin syberyjskich. Różeniec górski wysunął się zdecydowanie na czoło. Brekhman odkrył, że substancje z różeńca pozwalają organizmowi utrzymać homeostazę -- równowagę fizjologiczną -- niezależnie od rodzaju stresu: termicznego, chemicznego, psychicznego czy fizycznego.

Wyniki badań trafiły na biurka sowieckich decydentów i zostały natychmiast utajnione. Różeniec górski trafił do olimpijskich sportowców ZSRR, co w znacznej mierze tłumaczy dominację radzieckich atletów na igrzyskach lat 70. i 80. Dokumenty odtajnione po 1991 roku ujawniają, że radzieccy kosmonauci przyjmowali standaryzowane ekstrakty z różeńca jako element standardowego przygotowania do lotów. Nie sterydów, nie amfetaminy -- właśnie różeńca górskiego.

Chemia, która zmienia mózg -- rozawiny, salidrozyd i mechanizmy działania

Co sprawia, że różeniec górski działa tak skutecznie? Odpowiedź kryje się w chemii jego korzenia. Dwa typy związków okazały się najważniejsze: rozawiny (rosavin, rosarin, rosin), oraz salidrozyd 

Mechanizmy działania są wielotorowe i precyzyjne. Salidrozyd i rozawiny hamują enzym monoaminooksydazę -- to ten sam mechanizm, co klasyczne leki przeciwdepresyjne z grupy inhibitorów MAO, tyle że bez ich poważnych skutków ubocznych. Jednocześnie zwiększają dostępność serotoniny, dopaminy i noradrenaliny w szczelinie synaptycznej. Modulują oś stresu HPA (podwzgórze-przysadka-nadnercza), obniżając nadmierne wydzielanie kortyzolu. Aktywują białko szoku cieplnego HSP70, chroniące komórki przed uszkodzeniem stresowym. Stymulują syntezę ATP w mitochondriach -- co bezpośrednio przekłada się na wzrost energii fizycznej i psychicznej.

Depresja, wypalenie i stres -- twarde dowody kliniczne

Twierdzenia o działaniu antydepresyjnym różeńca nie są mistyką -- są poparte solidnymi badaniami klinicznymi. W przełomowym szwedzkim badaniu z 2007 roku (Darbinyan i wsp., opublikowanym w Nordic Journal of Psychiatry) pacjenci z łagodną i umiarkowaną depresją przyjmowali standaryzowany ekstrakt z różeńca przez sześć tygodni. Wyniki w skali Hamiltona oceniającej depresję poprawiły się statystycznie istotnie w porównaniu z placebo, a profil bezpieczeństwa był wzorowy. Metaanaliza jedenastu badań klinicznych z 2015 roku potwierdziła te wnioski jednoznacznie.

Szczególnie interesujące są wyniki dotyczące wypalenia zawodowego -- zjawiska, z którym zachodnia medycyna ma poważny problem terapeutyczny. W randomizowanym badaniu z 2009 roku (Olsson i wsp.) lekarze i pielęgniarki z rozpoznanym syndromem wypalenia przez dwanaście tygodni przyjmowali ekstrakt różeńca górskiego. Statystycznie istotna poprawa nastąpiła w koncentracji uwagi, zdolnościach poznawczych i subiektywnym poczuciu wyczerpania. Kluczowa obserwacja: efekty pojawiły się już po trzech dniach stosowania -- co stanowi zupełne przeciwieństwo klasycznych antydepresantów wymagających czterech do sześciu tygodni do uzyskania efektu terapeutycznego.

Sport, kognicja i długowieczność -- co jeszcze potrafi różeniec

Mitochondrialny mechanizm działania różeńca ma daleko idące konsekwencje sportowe. Badania na zawodnikach wyczynowych wykazały poprawę VO2 max, skrócenie czasu regeneracji po wysiłku i redukcję markerów uszkodzenia mięśni: kinazy kreatynowej i stężenia mleczanu. Nie chodzi o doping w klasycznym sensie -- różeniec nie doda nagle siły. Chodzi o precyzyjną optymalizację metabolizmu energetycznego na poziomie komórkowym, co było dokładnie tym, czym interesowali się Sowieci wyposażając swoich sportowców.

Fascynujące są też badania nad różeńcem w kontekście długości życia. Eksperymenty na muszce owocówce (Drosophila melanogaster -- klasycznym modelu badań starzenia) wykazały przedłużenie średniej długości życia o 24% po suplementacji salidrozydem. Mechanizm wiąże się z aktywacją szlaku FOXO -- ewolucyjnie zakonserwowanego systemu zarządzania długowiecznością komórek. Oczywiście muszka to nie człowiek, ale wyniki są na tyle powtarzalne w różnych modelach, że środowisko gerontologiczne obserwuje różeniec z rosnącym zainteresowaniem.

Onkologia i serce -- nieoczekiwane fronty

Podobnie jak wiele roślin adaptogennych, różeniec górski zaskakuje zakresem działania biologicznego. W badaniach in vitro i na modelach zwierzęcych salidrozyd wykazał aktywność cytostatyczną wobec kilku linii komórek nowotworowych -- w tym raka piersi, raka jelita grubego i białaczki. Mechanizm wydaje się wielotorowy: indukcja apoptozy w komórkach nowotworowych, hamowanie angiogenezy i nasilenie autofagii. To nadal wczesny etap badań, jednak zbieżność wyników z różnych ośrodków jest trudna do zignorowania.

Kardioprotekcyjne działanie różeńca jest lepiej udokumentowane. Badania na modelach zwierzęcych wykazały ochronny wpływ salidrozydu na mięsień sercowy w warunkach niedokrwienia. W chińskich i rosyjskich badaniach klinicznych różeniec górski redukował częstotliwość arytmii, obniżał ciśnienie tętnicze i poprawiał tolerancję wysiłku u pacjentów z chorobą wieńcową. Systematyczny przegląd 27 badań opublikowany w 2012 roku przez Chinese Journal of Integrative Medicine potwierdził spójność tych wyników.

Jak stosować -- dawkowanie, formy i pułapki rynkowe

Bardzo ważna jest zasada cykliczności: sześć do ośmiu tygodni stosowania, dwa do czterech tygodni przerwy. Adaptogeny działają przez modulację osi stresowej, a permanentna stymulacja bez przerw prowadzi do stopniowego wyczerpania receptorowego.

Różeniec górski najlepiej stosować rano lub przed południem -- ma łagodne właściwości pobudzające i wieczorna dawka u niektórych osób utrudnia zasypianie. Pierwsze odczuwalne efekty przy zmęczeniu i wypaleniu pojawiają się zazwyczaj po trzech do siedmiu dniach, poprawa nastroju i funkcji poznawczych -- po dwóch do czterech tygodniach. Rynek pełen jest produktów niskiej jakości: niestandaryzowanych proszków z korzenia, w których stężenie aktywnych związków jest praktycznie zerowe. Zawsze szukaj informacji o standaryzacji na etykiecie.

Bezpieczeństwo -- kiedy zachować ostrożność

Różeniec górski ma jeden z najlepszych profili bezpieczeństwa wśród adaptogenów. W tysiącach przebadanych pacjentów nie odnotowano poważnych działań niepożądanych. Najczęstsze -- i rzadkie -- to łagodne zawroty głowy lub agitacja przy wyższych dawkach. Należy jednak zachować ostrożność przy chorobie afektywnej dwubiegunowej (różeniec może wyzwolić stany hipomaniakalne u osób podatnych), przy jednoczesnym stosowaniu leków antydepresyjnych z grupy SSRI w wysokich dawkach, a także w ciąży i podczas karmienia piersią ze względu na brak wystarczających danych bezpieczeństwa.

Epilog -- arktyczny korzeń w cyfrowym świecie

Życie w XXI wieku to nieustanna konfrontacja ze stresem, deficytem snu, przeciążeniem informacyjnym i presją produktywności. Różeniec górski, wyewoluowany przez miliony lat, by przetrwać najtwardsze warunki arktyczne, wydaje się być zaprojektowany właśnie do wspierania organizmów poddawanych chronicznemu stresowi. Nie jest panaceum i nie zastąpi psychoterapii w głębokiej depresji ani farmakoterapii przy poważnych zaburzeniach afektywnych. Ale jako narzędzie profilaktyczne, wspomagające i optymalizujące -- nauka mówi coraz głośniej: tak, to działa.

Roślina, która pomagała Wikingom pokonywać Atlantyk, Sowietom wysyłać człowieka w kosmos, a chińskim cesarzom rządzić przez dekady, dostępna jest dziś w aptece za kilkadziesiąt złotych. Trzy tysiące lat historii zamknięte w kapsułce -- pytanie tylko, czy potrafimy z niej skorzystać mądrzej niż poprzednie pokolenia.


Źródła naukowe:
Darbinyan V. et al. (2007) Clinical trial of Rhodiola rosea L. extract in the treatment of mild to moderate depression. Nordic Journal of Psychiatry.
Olsson E.M. et al. (2009) A randomised, double-blind, placebo-controlled study of SHR-5 extract of roots of Rhodiola rosea in subjects with stress-related fatigue. Planta Medica.
Panossian A., Wikman G. (2010) Effects of Adaptogens on the Central Nervous System. Pharmaceuticals.
Bae E. et al. (2010) Salidroside extends lifespan of Drosophila melanogaster. Experimental Gerontology.
Ma G.P. et al. (2018) Rhodiola rosea L. Improves Learning and Memory Function. Frontiers in Pharmacology.
Brekhman I.I., Dardymov I.V. (1969) New Substances of Plant Origin which Increase Nonspecific Resistance. Annual Review of Pharmacology.

Leave a comment

Please note, comments must be approved before they are published